Es beginnt wie immer
man steht vor einer Wand,
einer Wand.
Da r?hrt sich eine Sehnsucht
und zu rasseln beginnt schon die Hand
die Hand.
Und Halt, als suchen die Schuhe,
wo ein Wille ist, ist ein Weg
ist ein Weg.
Welch Weg, welch harter Weg
aber am Ende ein Schrei,
Ah !
Herrliche Berge
das sind Gegner nach unser `m Herzen
Gef?hrliche Berge
machen Lust und machen Schmerzen.
Und Mut und Tod
werden Br?der vor dem Gipfel.
Und Mut und Tod
steigen mit an unserem Seil.
Herrliche Berge
das sind Gegner nach unser `m Herzen
Gef?hrliche Berge
machen Lust und machen Schmerzen.
Und Mut und Tod
werden Br?der vor dem Gipfel.
Und Mut und Tod
steigen mit uns.
Und nur manchmal
manchmal Angst
Und nur manchmal
manchmal Angst !
Das ist der Weg den man w?hlt
wenn er uns auch qu?lt.
Das ist der Weg den man liebt
weil er vorw?rts geht.
Herrliche Berge
das sind Gegner nach unser `m Herzen
Gef?hrliche Berge
machen Lust und machen Schmerzen.
Und Mut und Tod
werden Br?der vor dem Gipfel.
Und Mut und Tod
steigen mit uns.
Und nur manchmal
manchmal Angst
Und nur manchmal
manchmal Angst !
Das ist der Weg den man w?hlt
wenn er uns auch qu?lt.
Das ist der Weg den man liebt
weil er vorw?rts geht.
Jeszcze raz ruszy ta zniszczona płyta
Stary sprawdzony dobry blues
Dom już bezludny pustak nieprzebyta
Z pustych pokoi przepędzam czas
Za oknem koniec nocy bezrozumnej
Jak stypa długiej i smutnej jak blues
Drzwi jeszcze skrzypią tak jak wieko trumny
Zamykam nimi życia swego szmat
Jeszcze mi tylko spacer pozostał
Wąską aleja przez zielony park
Jak trzeba krzem że jak lekko przebudzony
Tak jak wczoraj przed wczoraj od lat
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk
Czemu wciąż krążysz
Do czego zdążasz
Tak, prawdę mówiąc nie wie nikt
Pragniesz wolności
Wielkiej miłości
Dostajesz tyle, żeby żyć
Idee durne
Odpadki wtórne
Nic, o co warto by się bić
A gdy ci zmienią wszystko
W wielki śmieci stos
Na swoim wysypisku
Długo, długo wyjesz w noc
Głód, głód, wieczne ssanie
Bez końca, bez dna
Głód, głód, potem branie
Tego, co się da
Wciąga cię nuda
Wciąga cię wóda
W końcu na wszystko godzisz się
Śmieci kupujesz
I konsumujesz
To twojej egzystencji sens
Wciąż chcesz być wolny
Do marzeń zdolny
Tak jak przed tobą nie był nikt
Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk
A gdy ci zmienią wszystko...