Na czas igrzysk broń odłożona,
dość już krwi wytoczono z nas,
poligony na stadiony zmienić
już najwyższy ostatni czas!
Na czas igrzysk broń odłożona,
stajemy rekordy bić,
dla odważnych, silnych i prawych
płonie dziś olimpijski znicz,
olimpijski znicz...
Na czas igrzysk broń odłożona,
broń odłóżmy, dla życia czas,
plantatorzy kolczastych drutów,
oręż w sercach uwiera nas,
uwiera nas!
Zima myjąc drogi poszła spać
O instynktach wiosna dała znać
Pora wstać
Pora wstać
Dezinformacji Stacja podała że
Miłości aktualnie w nas coraz mniej
Nie wierz jej
Nie wierz jej
Lato w nas jest
Póki słońce świeci
I pada deszcz
Bo człowiek wie
Że nad brzegiem tęczy
Żyć się chce
A tutaj wszystko czego pragniesz jest możliwe
Nic nie zagraża nam
Ludzie są ludźmi, cuda dla tych co kochają
Nie wierzysz ?
Zrób to sam....
Kim dla mnie jesteś tego nie wie nikt
I pewnie nie wiesz tego nawet Ty.
Uwierz mi
Uwierz mi
Kiedy się świata boję, mówisz mi że...
Tęczowy łuk to zawsze słońce i deszcz....
Kocham cię
Kocham cię
Lato w nas jest
Póki słońce świeci
I pada deszcz
Bo człowiek wie
Że nad brzegiem tęczy
Żyć się chce
A tutaj wszystko czego pragniesz jest możliwe
Nic nie zagraża nam
Ludzie są ludźmi, cuda dla tych co kochają
Nie wierzysz ?
Zrób to sam....
Bo na planecie wszystko ciągle się obraca
Nie wiedzieć który raz
A nam się wydaje,
Że my świat zmieniamy
A to świat zmienia nas...
Lato w nas jest......
Uderzył deszcz, wybuchła noc,
Przy drodze pusty dwór,
W katedrach drzew, w przyłbicach gór,
Wagnerowski ton.
Za witraża dziwnym szkłem,
Pustych komnat chłód,
W szary pył rozbity czas,
Martwy, pusty dwór.
Dorzucam drew, bo ogień zgasł,
Ciągle burza trwa,
Nagle feria barw i mnóstwo świec,
Ktoś na skrzypcach gra,
Gotyckie odrzwia chylą się
I skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich
W brylantowej mgle.
Zawirował z nami dwór,
Rudych włosów płomień,
Nad górami lecę, lecę z nią,
Różę trzyma w dłoni.
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
Znowu szary, pusty dom,
Gdzie schroniłem się
I najmilsza z wszystkich, z wszystkich mi
Na witraża szkle,
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi
Lekko zwiędła róża...
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien