Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.

Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.


Czołówka znikła, on popijał Jin
Dwóch barczystych stało obok
Ona czekała w marmurowym pudle ścian
Tylko pokiwałem głową
No bo mnie nie ma tam - mnie to nie dotyczy

Wygrali lepsi, odebrali cały łup
Naga prawda wyszła na jaw
Szeryf ostrogi dostał i parę stów
Ja się nie będę tym upajał
No bo mnie nie ma tam - mnie przy tym nie było
No bo cóż - to nie ja, komuś to się śniło
To był, to był niedobry film
To był, to był zwyczajny kit

Tylko czasem łamie ci się głos
Dzień podobny jest do dnia
Tak jak w kinie zdarza tylko się
Na ekranie kolejny raz

Już nie masz siły, bo skąd je niby brać
Trudno mur jest głową rozbić
Milczę jak skała gdy pytasz ciągle mnie
Kto nam to wszystko tutaj zrobił
No bo mnie nie ma tam - mnie przy tym nie było
No bo cóż - to nie ja, komuś to się śniło
To był, to był niedobry film
To był, to był zwyczajny kit

Tylko czasem łamie ci się głos
Dzień podobny jest do dnia
Tak jak w kinie zdarza tylko się
Na ekranie kolejny raz

Tylko czasem gdzieś połykasz łzę
Kiedy liczysz znowu do stu
Gdy się z kina nawet nie chce wyjść
Kiedy ci brakuje tchu...


Całkiem blisko stąd
Skąd nie raz trzeba było podnieść wzrok
Gdy przyszło się usunąć w kąt
Bez szans za wszystko odwet brać

Krzeseł płytki brzeg
Ze szklanek wzgórza wyszczerbiony wierzch
A obok na obrusa dnie ten chłód
Na wylot znam to już

Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!

Serio brać się w garść
To kwitowanie własnych strat
To tani efekt, płaski żart
To blichtr, to wcale nie twój styl

Zamiast gdzieś się wlec
W popłochu w bramach myląc z końcem wstecz
Z programu życia numer skreśl
Już czas na pomysł lepszy wpaść

Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!