Znowu dziÅ›
Mokre oczy masz
Nie wiem, czy to nastrój, czy dym
Znowu spuszczasz wzrok
I odwracasz twarz
Jakbyś chciała ukryć się z tym
JesteÅ› czysta tak
I niewinna tak
Jak w modlitwie anioła śpiew
Czuję prawie już
Że mi serca brak
Tak ci dobrze wychodzi blef...
Więc
Nie próbuj zwodzić mnie
Wiem
Wszystko dawno jest grÄ…
Przy tobie uczÄ™ siÄ™
Już
Nigdy nie wierzyć łzom
Nigdy nie wierzyć łzom
Prawdę mówiąc to
Nienajgorszy chwyt
Gdy się prawdę zakłamać chce
Mówić o kimś, że
To dla ciebie nikt
Skoro całe miasto już wie
To nie pierwszy raz
Mokre oczy masz
Odkąd cię poznałem - i patrz
Gdy tak głupio i
Tak banalnie grasz
Zbiera mi się z tobą na płacz
Więc
Nie próbuj zwodzić mnie...
Uderzył deszcz, wybuchła noc,
Przy drodze pusty dwór,
W katedrach drzew, w przyłbicach gór,
Wagnerowski ton.
Za witraża dziwnym szkłem,
Pustych komnat chłód,
W szary pył rozbity czas,
Martwy, pusty dwór.
Dorzucam drew, bo ogień zgasł,
CiÄ…gle burza trwa,
Nagle feria barw i mnóstwo świec,
KtoÅ› na skrzypcach gra,
Gotyckie odrzwia chylÄ… siÄ™
I skrzypiÄ…c sunÄ… w bok
I biała pani płynie z nich
W brylantowej mgle.
Zawirował z nami dwór,
Rudych włosów płomień,
Nad górami lecę, lecę z nią,
Różę trzyma w dłoni.
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzÄ… mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzÄ… mnie
Tłukąc się do okien
Znowu szary, pusty dom,
Gdzie schroniłem się
I najmilsza z wszystkich, z wszystkich mi
Na witraża szkle,
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi
Lekko zwiędła róża...
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzÄ… mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzÄ… mnie
Tłukąc się do okien
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.