Czołówka znikła, on popijał Jin
Dwóch barczystych stało obok
Ona czekała w marmurowym pudle ścian
Tylko pokiwałem głową
No bo mnie nie ma tam - mnie to nie dotyczy
Wygrali lepsi, odebrali cały łup
Naga prawda wyszła na jaw
Szeryf ostrogi dostał i parę stów
Ja się nie będę tym upajał
No bo mnie nie ma tam - mnie przy tym nie było
No bo cóż - to nie ja, komuś to się śniło
To był, to był niedobry film
To był, to był zwyczajny kit
Tylko czasem łamie ci się głos
Dzień podobny jest do dnia
Tak jak w kinie zdarza tylko się
Na ekranie kolejny raz
Już nie masz siły, bo skąd je niby brać
Trudno mur jest głową rozbić
Milczę jak skała gdy pytasz ciągle mnie
Kto nam to wszystko tutaj zrobił
No bo mnie nie ma tam - mnie przy tym nie było
No bo cóż - to nie ja, komuś to się śniło
To był, to był niedobry film
To był, to był zwyczajny kit
Tylko czasem łamie ci się głos
Dzień podobny jest do dnia
Tak jak w kinie zdarza tylko się
Na ekranie kolejny raz
Tylko czasem gdzieś połykasz łzę
Kiedy liczysz znowu do stu
Gdy się z kina nawet nie chce wyjść
Kiedy ci brakuje tchu...
Jolka, Jolka,
Pamiętasz lato ze snu,
Gdy pisałaś: "tak mi źle,
Urwij się choćby zaraz,
Coś ze mną zrób,
Nie zostawiaj tu samej, o nie".
Żebrząc wciąż o benzynę,
Gnałem przez noc,
Silnik rzęził ostatkiem sił,
Aby być znowu w Tobie,
Śmiać się i kląć,
Wszystko było tak proste w te dni.
Dziecko spało za ścianą,
Czujne jak ptak,
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
słodkie były, jak krew Twoje łzy
REF:
Emigrowałem z objęć Twych nad ranem,
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem,
Dane nam było, słońca zaćmienie,
Następne będzie, może za sto lat.
Plażą szły zakonnice, a słońce w dół,
Wciąż spadało nie mogąc spaść,
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt,
Na Toyotę przepiękną, aż strach.
Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło,
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen,
Z autobusem Arabów zdradziła go,
Nigdy nie był już sobą, o nie
REF:
Emigrowałem z ramion Twych nad ranem,
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem,
Dane nam było, słońca zaćmienie,
Następne będzie, może za sto lat.
W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak,
Wypełzaliśmy na suchy ląd,
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas,
Meta była o dwa kroki stąd.
Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak,
Czemu zgasło też nie wie nikt,
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam,
Ale nic nie jest proste w te dni.
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D659882%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten659882')