Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Moonless night in a small town

Starless and Bible-black
Boys dreaming of brave deeds
Girls sleeping soft and silent
Women forgiving their lovers
Men being born to die
Rebels raising their hands
Pale snow covering their cry

Prayers of water softly whispered
Wind begins its stormy run
Birds fluttering boys’ dreams
About fighting to be done
The brightness of the light
Glowing on children’s faces
Takes wind out of their sails
Wind blowing away war traces

Miracle of this night
Rendering holy light
Radiant infants’ hearts
Please do no harm
Don’t, don’t tempt them
Look out

Children know, much better know
That the world is just a playground of God
The Holy Infant dwells deep in your heart
Let’s play with them
With hope
With faith
With love

Slings are thrown away
Stones and sticks will make home
Boys on rocking horses
Enter the peaceful dome
Where girls already wait
And form a circle to dance
Women expect new lives
Men won’t be born to die

Slings are thrown away
Stones and sticks will make home
Boys on rocking horses
Enter the peaceful dome
Girls greet boys with flowers
Fragrant and sunny-light
Together they run to the river
Water washes them bright

Miracle of this night
Rendering holy light
Radiant infants’ hearts
Please do no harm
Don’t, don’t tempt them
Look out

Children know, much better know
That the world is just a playground of God
The Holy Infant dwells deep in your heart
Let’s play with them
With hope
With faith
With love


Jeszcze jeden dzień bez celu, bez sensu od lat

Jeszcze jedna gorycz z wielu, wypitych do dna,
Znów poranne to wstawanie, rytuał jak z nut,
I od nowa wciąż pytanie, wierniejsze niż druh:

Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?

Kurs przez miasto w obie strony, przez wrogość i fałsz,
Wszystko dobrze tak znajome, zwyczajne, aż strach.
Znów kolejna zmiana daty, o jeden znów dzień,
I wieczorny mały pacierz na krótko przed snem:

Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?


Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.

Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.