Tyle w nas
Walk i burz
Tyle w nas
Klęsk i gróźb
Krzyku i
Gniewu
Tyle jest w nas
Tyle w nas
Mętnych spraw
Tyle w nas
Czystych barw
Zgiełku i
Śpiewu
Tyle jest w nas...
Niebo, piekło
Zachwyt wściekłość
Stałość, zmienność
Kłótnie i zgoda
Dusza, ciało
Zmienność, stałość
Ogień i woda
Czy w tym
Wszystkim
Co w nas się
Skryło
Miejsce na
Miłość
Znajdzie się też...
Niebo, piekło
Zachwyt wściekłość
Stałość, zmienność
Kłótnie i zgoda
Dusza, ciało
Zmienność, stałość
Ogień i woda
Tyle w nas
Gorącej krwi
Tyle w nas
Nocy i dni
Czy choć cień
Miłości w nich
Znajdzie się też...
Jeszcze jeden dzień bez celu, bez sensu od lat
Jeszcze jedna gorycz z wielu, wypitych do dna,
Znów poranne to wstawanie, rytuał jak z nut,
I od nowa wciąż pytanie, wierniejsze niż druh:
Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?
Kurs przez miasto w obie strony, przez wrogość i fałsz,
Wszystko dobrze tak znajome, zwyczajne, aż strach.
Znów kolejna zmiana daty, o jeden znów dzień,
I wieczorny mały pacierz na krótko przed snem:
Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.