Jeszcze raz ruszy ta zniszczona płyta
Stary sprawdzony dobry blues
Dom już bezludny pustak nieprzebyta
Z pustych pokoi przepędzam czas
Za oknem koniec nocy bezrozumnej
Jak stypa długiej i smutnej jak blues
Drzwi jeszcze skrzypią tak jak wieko trumny
Zamykam nimi życia swego szmat

Jeszcze mi tylko spacer pozostał
Wąską aleja przez zielony park
Jak trzeba krzem że jak lekko przebudzony
Tak jak wczoraj przed wczoraj od lat

Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów
Tak dziwna to chwila brakuje słów


Podróż widziałem, widziałem wiatr
Kamień co spadał w dół
I przepaść, która podpowie Ci
Jak mały jesteś tu

Ziemi czerwonej widziałem kres
Cudu istnienia głos
I wodę życia na samym dnie
I wyrok na nasz los

Pokój widziałem, harmonię skał
Armię pasiastych warstw
Ptaki kamienne co skrzydłem swym
Natury strzegą bram

Ludzi krzykliwych widziałem tłum
Strojnych w pamiątek blichtr
I błysną flesz i banknot spad
Jak przypadkowy widz

A ty się śmiejesz, nie mówisz nic
Tak lepiej, łatwiej tak
Dalej i dalej zanurzyć się w świat
I życia poczuć smak

Wyżej i wyżej ulecieć hen
Nad wyobraźni czas
Dotknąć, zobaczyć i przeżyć i czuć
Wszystko co wokół nas

A tylko czasem wraca gdzieś
Ten o zagładzie film
Że zamiast wody płynie krew
Kto chce to wiedzieć...nikt

Podróż widziałem, widziałem wiatr
Kamień co spadał w dół
I przepaść, która podpowie Ci
Jak mały jesteś tu

Ludzi krzykliwych widziałem tłum
Strojnych w pamiątek blichtr
I błysną flesz i banknot spad
Jak przypadkowy widz

Ziemi pachnącej widziałem kres
I na kamieniu las
I żeby jeszcze zostało coś
Gdy już nie będzie nas