Jest pejzaż z kryształu, a od gór pędzą konie
Zbroje błyszczą, dzwoni stal
To błędni rycerze są tu...
Jest pejzaż z kryształu, a od gór pędzą konie
Zbroje błyszczą...
Dewiza ich: "W straconej trzeba walczyć sprawie"
Marzeniem żyć ich zdaniem najciekawiej
Potężnym strach, nam zawsze niosą pokrzepienie
I już blisko są, nad miasto kładą się ich cienie
Na tarczach godła i kity pióropuszy...
To jest lepszy świat, który w swoich ramach trwa
Miło spojrzeć nań tak w ciągu dnia
Czasem błyśnie myśl: rzucić wszystko, z nimi iść
Na wędrówkę na odwieczny szlak
Dewizę mieć: "W straconej trzeba walczyć sprawie"
Marzeniem żyć tak przecież najciekawiej
Potężnym strach dać, maluczkim dawać pokrzepienie
Wciąż naprzód iść i nie mieć czasu na zmęczenie
Wyszczerbić miecz lecz czyste mieć sumienie
To jest lepszy świat, który w swoich ramach trwa
Miło spojrzeć nań tak w ciągu dnia
Czasem błyśnie myśl: rzucić wszystko, z nimi iść
Na wędrówkę na odwieczny szlak
I naprawić świat i naprawić świat i naprawić świat będę chciał
I naprawić świat będę chciał
I naprawić świat będę chciał
Z dniem, z każdym dniem coś kończy się
Ginie w nas
Przeszły czas
Między naszym "wczoraj" a "dziś"
Ciągle rwie się nasza z przeszłością nić
Z dniem, z każdym dniem ktoś znika w tle
Kiedyś był ważny tak
Dzisiaj nawet nie jest go brak
Tyle znaczy, co przydrożny gdzieś znak
Wielka rzeka niesie nas
Płynie wytrwale
Toczy dalej swój bieg
Nie zdołamy drugi raz
Spojrzeć na znany
Kiedyś spotkany brzeg
Z dniem, z każdym dniem świat staje się
Cieni grą
Ciszą złą
Coraz więcej za nami strat
Milkną czyjeś bliskie głosy sprzed lat
Wielka rzeka...
CODA:
Z dniem, z każdym Twym dniem
Niesie Cię rzeki tej nurt...
Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk
Czemu wciąż krążysz
Do czego zdążasz
Tak, prawdę mówiąc nie wie nikt
Pragniesz wolności
Wielkiej miłości
Dostajesz tyle, żeby żyć
Idee durne
Odpadki wtórne
Nic, o co warto by się bić
A gdy ci zmienią wszystko
W wielki śmieci stos
Na swoim wysypisku
Długo, długo wyjesz w noc
Głód, głód, wieczne ssanie
Bez końca, bez dna
Głód, głód, potem branie
Tego, co się da
Wciąga cię nuda
Wciąga cię wóda
W końcu na wszystko godzisz się
Śmieci kupujesz
I konsumujesz
To twojej egzystencji sens
Wciąż chcesz być wolny
Do marzeń zdolny
Tak jak przed tobą nie był nikt
Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk
A gdy ci zmienią wszystko...