Ślepy jest dzień, i telewizor oślepł dziś
Prochy na sen, ewentualnie większy łyk
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś serce
Gratuluję ci
Wdeptałaś w błoto je
Z kim mam się bić, z tym fatum nie wygrywa nikt
Życzę ci by z tym nowym było łatwiej żyć
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś życie
Gratuluję ci
Wdeptałaś w błoto mnie
Zegar przestaje bić kiedy umiera ktoś
Usta mam pełne krwi na łóżku leży szron.
Z ekranu drętwy wzrok patrzy się na mnie wprost
Idzie na nowy rok, a jego władcą bądź
Choruję wciąż, gorączce tej na imię ty,
Dwudziestą noc mebluję pamięć resztką sił,
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś serce
Gratuluję ci
Weź do kolekcji je
Zegar przestaje bić kiedy umiera ktoś
Usta mam pełne krwi na łóżku leży szron.
Z ekranu drętwy wzrok patrzy się na mnie wprost
Idzie na nowy rok, a jego władcą bądź
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Drga księżyca toń przejrzysta,
Wrzosy spienił wiatr, a nad duktem mgła
Z smutkiem brzóz przeplata się,
Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk...
Jakby leśny oddział szedł,
Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu!
Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu...
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
Idą tak, żadnych skarg...
A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
Ciepły blask, nie gaśnie wciąż...
Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
Idą tak, żadnych skarg
A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
Ciepły blask, nie gaśnie wciąż...
Tylko czasem któryś jeździec miękko z konia zsunie się, ugodzony...
Wtedy wiedz, że tu jesteśmy winni my,
Właśnie my - zwykli ludzie...
Zabijamy nieśmiertelnych każdą zdradą,
Gdy nie starcza siły nam, by zagrodzić drogę złu...
Zapłacili za ideę cene cen,
Teraz strzegą jej, i bez końca trwa ich marsz!
Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk,
Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu,
Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu,
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach ciągle w marszu!