Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Can you remember that song that I...

When you softly called my name
You said come if you can
I’m feeling so bad
Whole night to be with you again

Her husband was twenty light years from home
Making money to buy one more car
His letters, himself, distant and cold
My passion and pride, like a star

Life with the pride side by side,
Breath to breath, heart by heart, hand in hand
It’s only the love, they were never so close
Half of ways, another tears by my side

From here our lifeline
Draw me your heartline
Can you remember how we were before
From here our lifeline
Draw me your heartline
Once in the lifetime, long, long time ago

Remember, on the beach
Watching sun going down
Your eyes can drift on the wave
Besides you, between you
Deep in your heart
Falling heart to the end of the day
Love with the pride side by side,
Breath to breath, heart by heart, hand in hand
You told me the love
Was never so close
As the waves left the tears on the side

From here our lifeline
Draw me your heartline
Can you remember how we were before
From here our lifeline
Draw me your heartline
Once in the lifetime, long, long time ago

Can you remember that song that I...
When you softly called my name
You said come if you can
I’m feeling so bad
I came with the tears, couldn’t stay

I don’t really know how it began
And I don’t know why it died
Love was coming
Love was going
I don’t sleep alone
But something still hurts deep inside


Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk
Czemu wciąż krążysz
Do czego zdążasz
Tak, prawdę mówiąc nie wie nikt

Pragniesz wolności
Wielkiej miłości
Dostajesz tyle, żeby żyć
Idee durne
Odpadki wtórne
Nic, o co warto by się bić

A gdy ci zmienią wszystko
W wielki śmieci stos
Na swoim wysypisku
Długo, długo wyjesz w noc

Głód, głód, wieczne ssanie
Bez końca, bez dna
Głód, głód, potem branie
Tego, co się da

Wciąga cię nuda
Wciąga cię wóda
W końcu na wszystko godzisz się
Śmieci kupujesz
I konsumujesz
To twojej egzystencji sens

Wciąż chcesz być wolny
Do marzeń zdolny
Tak jak przed tobą nie był nikt
Wciąż jesteś głodny
Ciągle samotny
Nienasycony niczym wilk

A gdy ci zmienią wszystko...


Jak nieostrożnie dźwięk wydobyty
Siedzisz w półśnie
Z grającej szafy szlagier wytarty
Nie razi Cię
Kelnera głos, znów zamawiasz to samo
Natrętny szept, gość już czeka - wiesz gdzie
Postaraj się, bądź kochanką i damą
Podnosisz się, czy chcesz, czy nie

Wyspa nieznana w dziwnych kolorach
Dziecięcy śmiech
Tu postać twoja w słońca promieniach
Niewinna jest
Tak miało być, lecz tak nigdy nie było
Radość i żal inny wymiar tu ma
Panie spraw, by choć na dzień się ziściło
Zatrzymaj czas
Ucisz ten gwar

Galeria twarzy, film szokujący nawiedza Cię
Chciałeś inaczej to wszystko ułożyć
Cóż z tego jest
Gorycz i żal
I dziewczęce marzenia
Łzy - a gdzie śmiech, który barw tyle ma
Boże, daj choć małą garść zrozumienia
Zatrzymaj czas
Ucisz ten gwar
Pieniądze, pokoje, magiczny krąg
Nieczułość i żądza, uściski rąk
W zamęcie pośpiechu w niedobrym śnie
Myśl twoja bolesna, pojawia się
Czy można, czy jeszcze na to jest czas
Czy da się wyrzucić z serca ten głaz
Jak uciec i dokąd, czy żyje gdzieś
Ten, który przeszłości nie zlęknie się