Całkiem blisko stąd
Skąd nie raz trzeba było podnieść wzrok
Gdy przyszło się usunąć w kąt
Bez szans za wszystko odwet brać
Krzeseł płytki brzeg
Ze szklanek wzgórza wyszczerbiony wierzch
A obok na obrusa dnie ten chłód
Na wylot znam to już
Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Serio brać się w garść
To kwitowanie własnych strat
To tani efekt, płaski żart
To blichtr, to wcale nie twój styl
Zamiast gdzieś się wlec
W popłochu w bramach myląc z końcem wstecz
Z programu życia numer skreśl
Już czas na pomysł lepszy wpaść
Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Spłynął do mnie cicho jak pajęcza nić
Cień na ścianie usiadł, kształty miał jak ptak
Jeszcze nie dotarło do mnie czy się mam bać
A na kołdrę opadł dziwny, jasny blask
Wstałem, chciałem nalać, rozdać karty dla dwóch
Czy to jest możliwe stracić głowę aż tak
Stał dostojny, cichy w oczy patrząc mi wprost
A z pod aureoli dobiegł stłumiony głos:
Jesteś stąd!
Chcesz czy nie - Jesteś stąd!
Chcesz czy nie - Jesteś stąd!
Jesteś stąd aż dotąd zanurzony w to dno!
Pewny zawrót głowy, standardowy do łez
Wszystko do mnie mówi, kręcę gałką na złość
Pachnie awanturą bo taksówkarz coś chce
Z głowy wyjść mi nie chce dziwny nocny gość
Klimat był, był pokój, towarzystwo i luz
Czasem się zdarzają takie do przodu dni
Co mnie podkusiło wyjść i zadzwonić gdzieś
Siedzę w windzie, czekam, jak tu nie wierzyć w sny
Jestem stąd!
Chcę czy nie - Jestem stąd!
Chcę czy nie - Jestem stąd!
Jestem stąd aż dotąd zanurzony w to dno!
Ślepy jest dzień, i telewizor oślepł dziś
Prochy na sen, ewentualnie większy łyk
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś serce
Gratuluję ci
Wdeptałaś w błoto je
Z kim mam się bić, z tym fatum nie wygrywa nikt
Życzę ci by z tym nowym było łatwiej żyć
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś życie
Gratuluję ci
Wdeptałaś w błoto mnie
Zegar przestaje bić kiedy umiera ktoś
Usta mam pełne krwi na łóżku leży szron.
Z ekranu drętwy wzrok patrzy się na mnie wprost
Idzie na nowy rok, a jego władcą bądź
Choruję wciąż, gorączce tej na imię ty,
Dwudziestą noc mebluję pamięć resztką sił,
Gratuluję ci
Zabiłaś czyjeś serce
Gratuluję ci
Weź do kolekcji je
Zegar przestaje bić kiedy umiera ktoś
Usta mam pełne krwi na łóżku leży szron.
Z ekranu drętwy wzrok patrzy się na mnie wprost
Idzie na nowy rok, a jego władcą bądź