Ostatni niknie, Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by." />
Ostatni niknie, Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by." />
Nie mów "nie" swym najjaśniejszym stronom
Szukaj ich
Bo inne Cię pochłoną prędko
Nie mów "nie" swym pozytywnym chęciom
Hoduj je
Inaczej szybko skręcisz w ciemność
Póki o coś grasz
Jeśli wybór masz
Dobre strony zważ także
Gdy pewności brak
Kiedy, co i jak
Lepiej bądź "na tak" zawsze
Nie daj złu kierować łatwo sobą
Gdy masz cel
Do niego zmierzaj drogą jasną
Miarkuj złość
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć
Póki o coś grasz
Jeśli wybór masz...
CODA:
Bo przecież w każdym z nas
Przez cały, cały czas
I spokój siedzi i zamęt
I sam najlepiej wiesz
Co dobrą strona jest
I co w twym życiu jest grane
I sam najlepiej wiesz
Co dobrą stroną jest
I czego w życiu chcesz...
Amen
Łoskot ostatniej z bram
Ostatni niknie przechodzień
W stronę spokojnych mórz
Rusza srebrny żaglowiec
A jeden maszt to jest wiara
A drugi to nadzieja
Zostałem na nabrzeżu
Mnie na pokładzie nie ma
Cudnie prostą melodię
Próbuje mróz na szybach
Za koronkową mgłą
Misterium się rozgrywa
A tutaj na rozdrożu
Samotność wciąż szaleje
I nijak stąd do wiary
I nijak do nadziei
Motyw - złego snu
nogi skuwa lód
zapraszali wszak
- uśmiechnąć się
- wyciągnąć dłoń
- zejść
Żaglował ktoś - sobie tobą
Mówiąc tylko ty - ty i twój rozum
I dryfujesz tak - człowiek bezludny
- prosił wszak
- uśmiechnij się
- wejdź
Przecież musi być stół
I dobre oczy nad stołem
Ulica kręta w dół
I łuna nad kościołem
Dotyk dziwnie znajomy
Coś jak dziecięcy pokój
Jedna dłoń jego to dobroć
Druga dłoń jego to spokój
Przecież musi być stół
I dobre oczy nad stołem
Ulica kręta w dół
I łuna nad kościołem
Cóż tam ten tłum dostrzega
Trwający w zachwyceniu
Coś mówi - spróbuj z nimi
Coś mówi - zostań w cieniu.
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.