Jeszcze jeden dzień bez celu, bez sensu od lat
Jeszcze jedna gorycz z wielu, wypitych do dna,
Znów poranne to wstawanie, rytuał jak z nut,
I od nowa wciąż pytanie, wierniejsze niż druh:
Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?
Kurs przez miasto w obie strony, przez wrogość i fałsz,
Wszystko dobrze tak znajome, zwyczajne, aż strach.
Znów kolejna zmiana daty, o jeden znów dzień,
I wieczorny mały pacierz na krótko przed snem:
Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał
Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?
Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,
Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?
When I sit in my car
And the rain is getting hard
Giving your heads to the bad time
I know how to drive
Everybody gets my smile
How can we find it together
How can we find?
I just wanna cut
All the way through the mud
You’d better let somebody stop me
No way to reach home
And it’s time to be gone
Open the door
Open the door
And I will drive
Since I know
Every man is to fight all alone
I’ll be the one who helps you realize
Good news
Oh, don’t turn your back on this love
Answer
Otherwise you’ll be drowned
In this world
Still the rain’s falling down
Washing dirty streets of the town
Taking all the scum
(right) to the sewer
I’ve so many rats
Undisturbed by this flood
Living so close together
So many close
I just wanna cut
All the way through the mud
Rain is not enough to protect you
Don’t want to get stuck
I’ll take you by my side
Let’s run forever
Let’s run forever
Run forever
Now
Well I know
Every man is to fight all alone
La Mancha is my town
I’m a knight, not a clown
You fool man
Don’t turn your back on this love
Answer
Otherwise you’ll be drowned in this world
Since I know
Every man is to fight all alone
I am the one
Who strives for his love all the time
You fool man
Don’t you turn your back on this love
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.