Czas ucieka mi, żadna cenna myśl
Nie chce z głowy zbiec na papieru śnieg
Leżę całe dni zamiast z domu wyjść
Karmię węglem piec z ogniem drocząc się

Nie mogę spać bo w moich snach wciąż gonią mnie
Diabelski młyn a ja wraz z nim tak kręcę

Pomyśl o mnie dziś nawlekając nić
Przeszyj igłą w dół nieustanny ból

Nie mogę spać bo w moich snach ktoś dusi mnie
Diabelski młyn a ja wraz z nim tak kręcę się
Pomóżci mi zatrzymać film co w myślach wrze
Diabelski młyn szalony cyrk zabija mnie


Całkiem blisko stąd
Skąd nie raz trzeba było podnieść wzrok
Gdy przyszło się usunąć w kąt
Bez szans za wszystko odwet brać

Krzeseł płytki brzeg
Ze szklanek wzgórza wyszczerbiony wierzch
A obok na obrusa dnie ten chłód
Na wylot znam to już

Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!

Serio brać się w garść
To kwitowanie własnych strat
To tani efekt, płaski żart
To blichtr, to wcale nie twój styl

Zamiast gdzieś się wlec
W popłochu w bramach myląc z końcem wstecz
Z programu życia numer skreśl
Już czas na pomysł lepszy wpaść

Bo to nie pierwszy raz
Czasem rzadziej czasem częściej
To nie pierwszy raz
Kiedy indziej znacznie wcześniej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!
Bo to nie pierwszy raz
W innym czasie, w innej porze
To nie pierwszy raz
Tak czy owak, lepiej gorzej
To nie pierwszy raz
To nie pierwszy raz
Dosyć mam!