Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Podróż widziałem, widziałem wiatr
Kamień co spadał w dół
I przepaść, która podpowie Ci
Jak mały jesteś tu

Ziemi czerwonej widziałem kres
Cudu istnienia głos
I wodę życia na samym dnie
I wyrok na nasz los

Pokój widziałem, harmonię skał
Armię pasiastych warstw
Ptaki kamienne co skrzydłem swym
Natury strzegą bram

Ludzi krzykliwych widziałem tłum
Strojnych w pamiątek blichtr
I błysną flesz i banknot spad
Jak przypadkowy widz

A ty się śmiejesz, nie mówisz nic
Tak lepiej, łatwiej tak
Dalej i dalej zanurzyć się w świat
I życia poczuć smak

Wyżej i wyżej ulecieć hen
Nad wyobraźni czas
Dotknąć, zobaczyć i przeżyć i czuć
Wszystko co wokół nas

A tylko czasem wraca gdzieś
Ten o zagładzie film
Że zamiast wody płynie krew
Kto chce to wiedzieć...nikt

Podróż widziałem, widziałem wiatr
Kamień co spadał w dół
I przepaść, która podpowie Ci
Jak mały jesteś tu

Ludzi krzykliwych widziałem tłum
Strojnych w pamiątek blichtr
I błysną flesz i banknot spad
Jak przypadkowy widz

Ziemi pachnącej widziałem kres
I na kamieniu las
I żeby jeszcze zostało coś
Gdy już nie będzie nas


Przez noc i deszcz gdy będziesz szedł
Gdzie młyn we mgle nie oglądaj się
Strzeż się skocznych nut bo gdy raz cię zwabią

Wskoczysz w skrzypek tryb
Cieni dziwnych wir
W purpurowy blask co pożera tak
Rozdzwonione szkło rozpędzone konie

Zgiełk, wielki zgiełk
Chochoł nam w środku gra
Tan, dziki tan,
Rośnie wir, gnuśny wir

Korab płonący wypływa w noc
Nad świata sen, nad codzienność spraw
Mała gwiazda już, już go ledwo słychać

Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony

Potem wracasz gdy kiełkuje świt
A ten rytm jest w tobie już po wszystkie dni
Zawsze będziesz słyszeć

Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony
Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Czasem kogoś z nas unosząc w dziwne strony


Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.

Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...

Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.