Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Przez noc i deszcz gdy będziesz szedł
Gdzie młyn we mgle nie oglądaj się
Strzeż się skocznych nut bo gdy raz cię zwabią

Wskoczysz w skrzypek tryb
Cieni dziwnych wir
W purpurowy blask co pożera tak
Rozdzwonione szkło rozpędzone konie

Zgiełk, wielki zgiełk
Chochoł nam w środku gra
Tan, dziki tan,
Rośnie wir, gnuśny wir

Korab płonący wypływa w noc
Nad świata sen, nad codzienność spraw
Mała gwiazda już, już go ledwo słychać

Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony

Potem wracasz gdy kiełkuje świt
A ten rytm jest w tobie już po wszystkie dni
Zawsze będziesz słyszeć

Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony
Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Czasem kogoś z nas unosząc w dziwne strony


Ktoś był bliski, ktoś już nie jest

Z domu precz mi kazał iść...
Błoto mi związało nogi,
W błocie utytłane sny...

Mamo moja, nic mi nie jest,
Tylko trochę krwawię z ran
Moje serce drutowane
Coraz mniej już siły ma...

Alabama
Kiedyś dawno, w kinie widziałem ten ląd
Alabama
Jesteś ciągle we mnie, powracasz co noc
Obiecana
Ziemio słodkich zdarzeń, czy widział cię ktoś?
Bawełniana,
Rzeko moich marzeń, zabierasz mnie stąd...

Białe pola, białe łany
Przekwitają w moim śnie.
Znowu zbudzę się nad ranem
Na poduszce pełnej łez!...

Alabama
Kiedyś dawno, w kinie widziałem ten ląd
Alabama
Jesteś ciągle we mnie, powracasz co noc
Obiecana
Ziemio słodkich zdarzeń, czy widział cię ktoś?
Bawełniana,
Rzeko moich marzeń, zabierasz mnie stąd...

Alabama,
Alabama,
Obiecana,
Bawełniana...



Los chyłkiem szedł,
W kołnierz chował płaszcz,
Jak ruletę toczył dni
Pochyłością lat,
Tężał mroczny wąwóz,
Jak wilgotny mur,
Dno, jak piękno chore,
Ciemne smugi snu.
Patrzeć nie umiem
Przez różowe szkło,
Dokąd tak szedłem,
O co to mi szło ?
Kiedy nagły świat
Deszcz przebija skroń
Przetrwac mi pozwala
Przetrwać światło
Które dla mnie płonie
Kiedy patrzę w światło
Widzę światło
Które dla mnie płonie

Jak suchy liść,
Jak kapryśny wiatr,
Dokąd tak biegniesz
Uwikłany w świat,
Kiedy nagły świat,
Deszcz przebija skronie,
Przetrwać mi pozwala,
Przetrwać - światło,
Które dla mnie płonie,
Kiedy patrzę w światło
Widzę światło,
Które dla mnie płonie !

Kiedyś chciałbym dojść już tam
I do szyby przytknąć twarz,
Odnaleźć w środku
Siebie sprzed tych trudnych lat.