Przez noc i deszcz gdy będziesz szedł
Gdzie młyn we mgle nie oglądaj się
Strzeż się skocznych nut bo gdy raz cię zwabią
Wskoczysz w skrzypek tryb
Cieni dziwnych wir
W purpurowy blask co pożera tak
Rozdzwonione szkło rozpędzone konie
Zgiełk, wielki zgiełk
Chochoł nam w środku gra
Tan, dziki tan,
Rośnie wir, gnuśny wir
Korab płonący wypływa w noc
Nad świata sen, nad codzienność spraw
Mała gwiazda już, już go ledwo słychać
Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony
Potem wracasz gdy kiełkuje świt
A ten rytm jest w tobie już po wszystkie dni
Zawsze będziesz słyszeć
Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Młyn przedziwny, wyobraźnią zaludniony
Jak legendy ziarno miele rozpędzony
Czasem kogoś z nas unosząc w dziwne strony
When I sit in my car
And the rain is getting hard
Giving your heads to the bad time
I know how to drive
Everybody gets my smile
How can we find it together
How can we find?
I just wanna cut
All the way through the mud
You’d better let somebody stop me
No way to reach home
And it’s time to be gone
Open the door
Open the door
And I will drive
Since I know
Every man is to fight all alone
I’ll be the one who helps you realize
Good news
Oh, don’t turn your back on this love
Answer
Otherwise you’ll be drowned
In this world
Still the rain’s falling down
Washing dirty streets of the town
Taking all the scum
(right) to the sewer
I’ve so many rats
Undisturbed by this flood
Living so close together
So many close
I just wanna cut
All the way through the mud
Rain is not enough to protect you
Don’t want to get stuck
I’ll take you by my side
Let’s run forever
Let’s run forever
Run forever
Now
Well I know
Every man is to fight all alone
La Mancha is my town
I’m a knight, not a clown
You fool man
Don’t turn your back on this love
Answer
Otherwise you’ll be drowned in this world
Since I know
Every man is to fight all alone
I am the one
Who strives for his love all the time
You fool man
Don’t you turn your back on this love
Podnoszę oszczep, jak jaskółkę srebrną
by poleciała za twoim spojrzeniem
podnoszę wiosła, spływa z nich woda
za kroplą kropla, jak włos syreny.
Przeciwnik leży, do maty przypięty
jak dąb rzucony przez wiatr na równinę...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.
Wyciskam ciężar, słyszę najgłębiej
jak serce krzyczy, zdumione zwycięstwem
płoną chorągwie ziemi nad stadionem
a znicz oświetla drogi między nami...
Na brzegu światła, na brzegu ciemności
trwa olimpiada nigdy nie skończona
człowiek z człowiekiem walczy nieustannie
człowiek w człowieku szuka przyjaciela.