Mamo, to nie jest pierwszy mój list
Dotąd mi nie odpisał nikt
Jeden ktoś jutro już ma stąd wyjść
Parę słów weźmie mi za drzwi
Proszą mnie - opisz jej turnus nasz
No więc nas jak na dłoni masz
Jak na apel stawiamy się - patrz
W białej klatce gdzie umarł czas
Piękny Witek od Boga miał twarz
Zwykły poślizg, latarnia, dach
Jedna myśl pozostała mu dziś
Wszystkie lustra na świecie zbić
Klaustrofobia na szyi zaciska dłoń
Ściany walą się na mnie, ścierają na proch
Klaustrofobia na pętlę złapała mnie
Mamo wypruj pieniądze i daj na chleb
Weź mnie teraz i tu - prosi Blu
Skóra pali ją, płonie mózg
Aby zgasić ten żar małej Blu
Nie wystarczy Grenlandii lód
Matka wciąż nie przestaje myć rąk
Darła je przez okrągły rok
Mówisz, że ziemia to jeden gnój
Odkąd zaczął się sezon much
Żadna arka nie weźmie nas stąd
Kwaśny deszcz pada na ten ląd
Klaustrofobia na szyi zaciska dłoń
Ściany walą się na mnie, ścierają na proch
Klaustrofobia na pętlę złapała mnie
Mamo wypruj pieniądze i daj na chleb
Drga księżyca toń przejrzysta,
Wrzosy spienił wiatr, a nad duktem mgła
Z smutkiem brzóz przeplata się,
Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk...
Jakby leśny oddział szedł,
Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu!
Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu...
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
Idą tak, żadnych skarg...
A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
Ciepły blask, nie gaśnie wciąż...
Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach
Idą tak, żadnych skarg
A pod zbroją, pod mundurem jasny blask,
Ciepły blask, nie gaśnie wciąż...
Tylko czasem któryś jeździec miękko z konia zsunie się, ugodzony...
Wtedy wiedz, że tu jesteśmy winni my,
Właśnie my - zwykli ludzie...
Zabijamy nieśmiertelnych każdą zdradą,
Gdy nie starcza siły nam, by zagrodzić drogę złu...
Zapłacili za ideę cene cen,
Teraz strzegą jej, i bez końca trwa ich marsz!
Przez historię i przez czas idą wierni swym ideom,
Każdej nocy są gotowi umrzeć znów dla sprawy!
Od połonin echo niesie równy rytm, werbli stuk,
Szum proporców, rżenie koni, ostróg blask, ostróg blask!
Idą tak co noc, co rok, idą od wieków ciągle w marszu,
Legion cieni, legion wiernych z różnych epok ciągle w marszu,
Nad zmęczenie, ludzką słabość, ludzki strach ciągle w marszu!